Val Kilmers – Cyfrowe zmartwychwstanie wstrząsa branżą rozrywkową i stawia pewne niewygodne dylematy
Codzienne wiadomości AI

Cyfrowe zmartwychwstanie Vala Kilmera wstrząsa branżą rozrywkową i rodzi pewne niewygodne dylematy

Val Kilmer wraca na ekranyAle nie do końca. Nie w jakimś retrospekcji. Nie w dawno minionej retrospekcji. Nie, mówię o prawdziwym wydarzeniu.

No, mniej więcej. Tym razem ożyje dzięki sztucznej inteligencji. Nie mogę mieć do ciebie pretensji, jeśli ta wiadomość cię jednocześnie zszokuje i zaniepokoi.

Sednem sprawy jest to, że producenci wykorzystują technologię sztucznej inteligencji, aby cyfrowo odtworzyć wizerunek i głos gwiazdy Top Gun i The Doors.

Jeśli jesteś fanem któregokolwiek z tych filmów, musisz przyznać, że to trochę surrealistyczne, móc usłyszeć własne wspomnienia.

Ale prawdziwe pytanie brzmi: czy to dobrze, czy może jednak powinniśmy się trochę przestraszyć? A może trochę jednego i drugiego?

Hollywood zawsze zajmował się oszukiwaniem śmierci, w taki czy inny sposób. Teraz jest o krok bliżej do faktycznego działania. To nie pierwszy raz, kiedy sztuczna inteligencja została wykorzystana do wpłynięcia na spuściznę zmarłego aktora.

Widzieliśmy, jak deepfake'i i inne technologie oparte na sztucznej inteligencji były wykorzystywane do odtwarzania występów aktorów, co niekiedy wywoływało przerażenie. Jeśli śledzisz ewolucję mediów syntetycznych, wiesz, jak szybko ewoluuje ta technologia.

Jest fantastyczny poradnik wyjaśniający, jak to działa i dokąd zmierza. To niesamowite, choć trochę niepokojące.

Wielu w branży filmowej z entuzjazmem przyjęło tę wiadomość jako przełom w opowiadaniu historii. Wyobraźcie sobie, że jesteście w stanie dokończyć projekty, których aktorzy nie byli w stanie zrealizować za życia.

Wyobraź sobie, że możesz przedstawić postacie historyczne w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Ale inni biją na alarm. Kto ma prawa do czyjegoś wizerunku, gdy już go nie będzie? Kto decyduje, jak będzie on wykorzystywany?

To już nie są pytania teoretyczne; toczą się one w czasie rzeczywistym. Elementy tej debaty można już dostrzec w dyskusjach na temat praw cyfrowych i tożsamości.

Na przykład wielu prawników bije na alarm z powodu braku prawnych zabezpieczeń dotyczących wykorzystywania wizerunku osoby zmarłej. Powiedzmy, że obecnie jest to dość niejasna kwestia prawna.

Ale jest w tym również element emocjonalny. Choć fani mogą docenić możliwość zobaczenia Kilmera „ponownie”, czy to wydaje się właściwe? Czy to po prostu dziwne?

Muszę pomyśleć o granicy, na której nostalgia wkracza w dolinę niesamowitości. Wiesz to, kiedy to widzisz, ale wciąż nie wydaje się to do końca… właściwe. Oczywiście, to nie powstrzymuje filmowców, którzy chętnie korzystają z tej technologii.

To zbyt obiecujące, by to zignorować. Występy generowane przez sztuczną inteligencję stają się z dnia na dzień coraz bardziej przystępne cenowo, wydajne i przekonujące.

Istnieje inteligentna analiza rosnącej roli sztucznej inteligencji w produkcji filmowej. Być może właśnie tu sprawy robią się nieco niejasne. Kiedy puszka Pandory zostanie otwarta, nie da się jej już zamknąć.

Jeśli Val Kilmer zostanie przywrócony do życia, kto może być następny? Legendy kina? Historyczne ikony?

Czy ktoś pozostawił po sobie wystarczająco duży cyfrowy ślad i ma wystarczające zapotrzebowanie? Jest jeszcze inna, mniej oczywista kwestia: co z aktorami, którzy wciąż żyją?

Jeśli studia mają możliwość cyfrowego odtwarzania spektakli, czy umacnia to ich pozycję kosztem aktorów? A może umożliwia nową formę współpracy? Trudno powiedzieć.

Branża filmowa wciąż próbuje to rozwiązać. Nie można jednak winić filmowców za entuzjazm związany z perspektywą powrotu aktorów. A co najważniejsze, jest to niezwykle emocjonujący motyw.

Jest coś głębokiego w ponownym odwiedzaniu aktorów i postaci, które kochamy, nawet w symulowany sposób. Chodzi o pamięć, więź, a może nawet o brak akceptacji straty.

I w ten sposób dochodzimy do skomplikowanej roli emocjonalnej, jaką sztuczna inteligencja prawdopodobnie odegra w naszym życiu, ponieważ nie tylko pozwala nam odtwarzać twarze i głosy, ale także komplikuje naszą relację z nieobecnością.

Więc tak, Val Kilmer powraca. W pewnym sensie. I choć technologia, która umożliwia jego powrót, jest niewątpliwie fajna, najważniejszą częścią tej historii może być to, co mówi o nas: naszym uzależnieniu od zmartwychwstania, naszym pragnieniu przepisania każdego zakończenia i naszej niechęci do odpuszczenia.

Czy to przyszłość Hollywood, czy przestroga, dopiero się okaże. Ale jedno jest pewne: Hollywood właśnie przekroczyło Rubikon, którego nie może już odbudować.

Jaka jest twoja reakcja?

Podekscytowany
0
Szczęśliwy
0
Miłość
0
Niepewny
0
Głupi
0
Mark Borg
Mark specjalizuje się w inżynierii robotyki. Mając doświadczenie zarówno w inżynierii, jak i AI, jest zdeterminowany, aby tworzyć najnowocześniejszą technologię. W wolnym czasie lubi grać w szachy i ćwiczyć swoją strategię.

    Produkty które mogą Ci się spodobać: